piątek, 31 sierpnia 2012

DIY: bransoletka Lilou

Witajcie! :) Dzisiaj chcę Wam przedstawić moją bransoletkę a la Lilou, którą wykonałam sama. Jedyne czego potrzebowałam to sznurek i zawieszka. :) Zainspirowałam się filmikiem na youtube użytkowniczki Maaaaaadzia, która zrobiła filmik z instrukcją krok po kroku. Jeżeli macie ochotę zobaczyć jakie to banalnie proste -> KLIK.


 Ja na swoją zawieszkę wybrałam literkę M - pierwszą literę mojego imienia. Dostałam ją od kogoś dawno temu, gdy byłam dzieckiem i nigdy w niej nie chodziłam.

Tak prezentuje się ''rozwiązana'' bransoletka, którą możemy założyć na dłoń.

A tak wygląda związana i tak samo powinna prezentować się na naszej dłoni. :)


Jestem bardzo zadowolona z tej bransoletki, wiem że nikt nie ma drugiej takiej samej. :)


Zachęcam Was do stworzenia własnej bransoletki, daje to mnóstwo satysfakcji. :D Nie raz myślałam o tym, aby mieć orginalną Lilou, jednak myśl o kwocie pieniędzy jaką chcą za ten kawałek sznurka i zawieszkę skutecznie mnie od tego pomysłu odgania. :D Pozdrawiam, xoxo Monika :)

środa, 29 sierpnia 2012

Kilka informacji, którymi chcę się z Wami podzielić... :)

Hej! Wybieram się 9 września na spotkanie śląskich bloggerek! :) Jestem bardzo ciekawa czy któraś z Was również tam będzie? Strasznie się cieszę i jestem podekscytowana na to spotkanie, ale też trochę się denerwuję, bo nie znam jeszcze dziewczyn. :) W każdym razie na pewno będzie fajowo, a ja już nie mogę się doczekać 9 września! :D


Kolejną sprawą jest to, że mój blog niedawno osiągnął 100 obserwatorów i przekroczył 16 000 wyświetleń! Dziękuję Wam wszystkim i każdej / każdemu z osobna! <3 To dla mnie ogromnie miłe, że mam czytelników. :) :*

:)

To na tyle jeśli chodzi o ogłoszenia! Trzymajcie się mocno! Pozdrawiam, xoxo Monika :)

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Ziaja nuno żel myjący antybakteryjny

Witajcie! :) Dzisiaj napiszę o moim absolutnym ulubieńcu, bez którego nie wyobrażam sobie mojej codziennej pielęgnacji twarzy. Mowa tutaj o antybakteryjnym żelu do mycia twarzy firmy Ziaja z serii nuno. Zużyłam już wiele buteleczek tego produktu, więc jestem pewna tego o czym piszę. :) Dodam jeszcze, że mam skórę normalną na policzkach i skłonną do zanieczyszczeń w strefie T. A teraz coś więcej o samym produkcie. :)




Cena: +/- 8 zł

Opakowanie: Plastikowa buteleczka zawierająca 200 ml produktu.

Konsystencja i zapach: Płynny żel o bardzo delikatnym, świeżym zapachu. Bardzo ładnie się pieni przy kontakcie z wilgotną skórą twarzy.

Jak go stosuję: Myję nim twarz dwa razy dziennie, rano i wieczorem. :) Wystarczy niewielka ilość żelu, aby umyć sobie twarz. Produkt ten jest całkiem wydajny, jedna butelka starcza mi na niemal miesiąc.

Działanie:  Żel dokładnie oczyszcza skórę i zapobiega rozwojowi bakterii. Mimo tego skutecznego oczyszczania nie wysusza mojej skóry, nie pozostawia jej podrażnionej i nie czuję jak moja skóra woła ''daj mi kremu bo wyschnę!''. Odnoszę wrażenie, że wręcz koi skórę oraz ewentualne miejsca, w których pojawił się nieprzyjaciel. ;) Zauważyłam, że przy dłuższym i regularnym stosowaniu bardzo rzadko pojawiają się u mnie wypryski, a jeśli już się coś zdarzy to szybko i bezboleśnie znika. Ogólnie rzecz biorąc nie mam cery tłustej, a co za tym idzie nie mam problemu z nadmiernym wydzielaniem sebum i świeceniem się podczas dnia, więc nie wiem czy żel ma wpływ na stan zmatowienia skóry.

Wady: Nie widzę żadnych wad. Ten żel jest stworzony dla mnie. :) Drobną wadą może być tylko to, że nigdy nie spotkałam tego żelu w Rossmannie, a w Naturze chcą za niego wygórowaną cenę 10 zł. Ja kupuję go w małych drogeriach osiedlowych za około 8 zł. :)

Czy kupię ponownie? Tak! Nie mam innego wyjścia. ;) Tylko z nim jestem w stanie polubić swoją cerę. :D


Niestety każda zdrada tego produktu i chęć spróbowania czegoś innego kończy się katastrofą dla mojej skóry twarzy. Jeżeli Wasza cera jest podobna, naprawdę warto spróbować tego żelu. 8 zł nie jest majątkiem, a może ktoś odnajdzie swój ideał. :) Dajcie znać o Waszych ulubionych produktach do mycia twarzy! :) Pozdrawiam, xoxo Monika

sobota, 25 sierpnia 2012

mega haul kosmetyczny

Hej! :) Też tak macie, że gdy zużywacie kosmetyki kończy Wam się wszystko w tym samym czasie? To jest mój odwieczny problem i strasznie tego nie lubię. :( Choć zakupy są przyjemne, jest to niestety ciężkie przeżycie dla mojego portfela. Poniżej następcy tych, których już zużyłam. Może znacie niektóre z tych produktów i dacie mi znać co o nich sądzicie? :)

 Żele pod prysznic Johnson's 400 ml są obecnie w promocji w Naturze za 5,99 zł. Dokupiłam sobie do nich balsam z tej samej serii w Biedronce. Mam nadzieję, że będą fajne. :)

Natomiast żele Orginal Source są w promocji w Rossmannie, dwa w cenie 11,90 zł. :)

Musiałam zaopatrzyć się w peelingi do ciała i do twarzy. Peeling z Hean to dla mnie nowość, jestem ciekawa jak się sprawdzi. :) Próbowała go któraś z Was? :D

A tutaj coś co będzie moim włoskom służyło na wyjeździe.

Zdecydowanie moja ulubiona trójca do demakijażu! Wciąż jestem tym produktom wierna.

Tutaj też sprawdzone kosmetyki do pielęgnacji twarzy, z których wiem, że będę zadowolona. ;)

Ulubione maseczki do twarzy...

A to jedyna kolorówka, którą zakupiłam w tym miesiącu. To też sprawdzone kosmetyki, którym będę wierna. :D

Nić dentystyczna Prokudent i Carmex są również w promocji w Rossmannie. Więc jeśli macie ochotę, sprawdźcie u siebie. ;)

A tutaj w końcu coś dla moich paznokci, które od pewnego czasu żyją swoim życiem i mało co z nimi robię. :-/ Te kosmetyki to dla mnie nowość.


Lubię nowości, ale czasem boję się ryzykować. :) Mam swoje sprawdzone perełki, którym jestem wierna, co widać w tym poście. ;) Życzę Wam pięknego weekendu! Pozdrawiam, xoxo Monika :)

czwartek, 23 sierpnia 2012

moje opalanie + TAG: 10 pytań

Hello! Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że za 29 dni mamy pierwszy dzień kalendarzowej jesieni? Wiem, nie brzmi to zbyt dobrze. :( Dlatego ja nie próżnuję! Korzystam ze słonka jak to tylko możliwe. Prawdopodobnie to moje ostatnie 2 tygodnie lata w tym roku i ta myśl mnie trochę przeraża. Za około 2 tygodnie wyjeżdżam do Szwecji, a tam w tym roku dni prawdziwego lata można by policzyć dosłownie na palcach u rąk. :( Postanowiłam sobie, że przed wyjazdem stworzę sobie ładną opaleniznę i o dziwo nawet mi to wychodzi. :) Zostałam również zatagowana przez Kapryska -> KLIK do TAGU ''10 pytań do...'' za co serdecznie Ci dziękuję Kaprysku. :D Poniżej znajdziecie pytania i moje odpowiedzi. :)


 Stworzyłam w swoim ogrodzie centrum starania się o piękną opaleniznę. I oddaję się tej czynności około 1,5 h dziennie od 4 dni. :D

Moi sprzymierzeńcy... ;)

Również nie wyobrażam sobie mojego opalania bez węża ogrodowego. Uwielbiam pryskać się nagrzaną od słonka wodą. :D

1. Zawsze wzrusza mnie... Łzy ludzi sprawiają, że czuję się bardzo wzruszona. Poza tym jest mnóstwo sytuacji i nie tylko tych smutnych, które potrafią mnie wzruszyć. Są to sytuacje w moim życiu, czyimś życiu, w książkach czy też w filmach.

2. Nie mogłabym żyć bez... Ludzi na których mi zależy. :)

3. Rano... Budzi mnie duży ruch uliczny z za okna.

4. Jestem dumna... Z tego, że dobrze sobie radzę z językiem angielskim i ciągle uczę się sama. Oraz z tego, że potrafię optymistycznie patrzeć na świat. :)

5. Najpiękniejsze wakacje... Każde były piękne. Absolutnie każde. :)

6. Lubię w sobie... Duże oczy, długie i gęste włosy, to że jestem brunetką i mam nie zbyt ciemną karnację.

7. Kiedy patrzę w lustro widzę... Wysoką brunetkę z długimi włosami, dużymi oczami, szerokimi biodrami, ładnymi nogami i takie tam haha. :D

8. Chciałabym nauczyć się... Cierpliwości, języków obcych, jeździć na motorze, rozumieć niektórych ludzi.

9. Gdybym miała czarodziejską różdżkę to... Przenosiłabym się za pomocą tej różdżki w różne zakątki świata i poznawała je. :)

10. Zapominam o wszystkim gdy... Rzadko kiedy nieświadomie zapominam. Jeśli chcę o czymś pamiętać, zawsze pamiętam i raczej nic nie ma na to wpływu. :)


Pozdrawiam Was, xoxo Monika :)

wtorek, 21 sierpnia 2012

Lush Karma Komba szampon w kostce

Hej! :) Dzisiaj recenzja szamponu w kostce Karma Komba firmy Lush. Od długiego czasu chciałam wypróbować kosmetyki Lusha, ale dopiero niedawno miałam okazję kupić je za granicą, gdyż w Polsce niestety ich produkty nie są powszechnie dostępne. :( Skusiłam się między innymi na szampon Karma Komba, ponieważ miał dobre opinie na wizażu. :)


Cena: Allegro 35,50 zł + koszt przesyłki, ja kupiłam go za 89 koron szwedzkich co daje 44,50 zł.

Opakowanie: Brak opakowania. Jest możliwość dokupienia puszki, w której szampon będzie sobie mieszkać.

Konsystencja i zapach: Szampon w formie kostki, bardzo łatwo i intensywnie się pieni. Wystarczy że potrzemy kilkakrotnie szamponem o wilgotne włosy. Pachnie pięknie! Świeżością i cytrusami. To prawdziwy raj dla mojego zmysłu węchu. :D Zapach nie utrzymuje się na włosach do następnego mycia, szczególnie jeśli po umyciu włosów zastosujemy inny kosmetyk.

Jak go stosuję: Stosuję go zazwyczaj co drugie mycie, na zmianę z innym szamponem. Trochę szkoda mi go zużywać za każdym razem, tak bardzo się polubiliśmy, a przecież nic nie trwa wiecznie. ;)

Działanie: Szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy jak i skórę głowy. Po zastosowaniu włosy i skóra głowy nie są przesuszone ani podrażnione, nie powoduje również szybszego przetłuszczania się. Włosy nie plączą się, są bardzo miękkie, miłe w dotyku, lśniące i puszyste. Gołym okiem widzę pozytywną różnicę, kiedy użyję szamponu Karma Komba, a gdy czegoś innego. Szampon szybko schnie po zastosowaniu. Wystarczy tylko pamiętać, aby nie zostawić go w kontakcie z wodą bo się rozpuści.

Wady: Wysoka cena, nie jest taki wydajny jak bym chciała, brak łatwego dostępu. :(

Czy kupię ponownie? Myślę, że na pewno tak, choć prawdopodobnie nie nastąpi to szybko.

Polecam Wam ten szampon. Według wielu opinii jest on najlepszy spośród wszystkich szamponów w kostce firmy Lush. Sama nie mam zdania na ten temat, ponieważ jak do tej pory jest jedynym, którego stosuję. W kolejce czeka szampon New, zobaczymy jak się sprawdzi. ;) Pozdrawiam Was, xoxo Monika :)

niedziela, 19 sierpnia 2012

Moja biżuteria: bransoletki


Witajcie. :) Uwielbiam biżuterię i mam jej całe mnóstwo. Uwielbiam zarówno tą sztuczną jak i prawdziwą, co nie znaczy, że na codzień chodzę obwieszona jak ''sroka''. Dzisiaj przedstawię Wam moje bransoletki, do których mam szczególnie sentymentalny stosunek. :) Zawsze, gdy wracam z jakiejś podróży kupuję na pamiątkę bransoletkę, nawet jeśli w niej później nie chodzę, miło jest mi na nią patrzeć i wspomnieniami wracać do danego miejsca. :) Jeżeli macie ochotę, kliknijcie na zdjęcie, aby je powiększyć. :)

Metalowe, złote, srebrne i z zawieszkami. :D

Typowo letnie z zawieszkami i a la Pandora ( bo po co przepłacać? ;) ).

Zawieszki rulez :D, oryginalny jelonek i popularny rzemyk z H&M, który pasuje do wszystkiego. :)

Bransoletki z kamyczków. :)

Różne świecidełka i perełki...

Bransoletka z nasion i cała reszta drewniana. :)
Bransoletki plastikowe i na nogę. :) Nosicie? ^^


A teraz przyznawać się, kto lubi bransoletki tak samo jak ja, a kto ich nie cierpi? :D Pozdrawiam, xoxo Monika :)

piątek, 17 sierpnia 2012

Mariella Rossi Safari Shower africa nowość z Biedronki


Witajcie. :) Dzisiaj post z recenzją żelu pod prysznic Mariella Rossi o zapachu Afryki. Żele z tej serii są ostatnio nowością w sklepach sieci Biedronka. Używam go codziennie od tygodnia, myślę że to wystarczający okres czasu jak na recenzję żelu pod prysznic. :)



Cena: 9,99 zł

Opakowanie: Bardzo przyjemne dla oka, plastikowe opakowanie z pompką, przy tym praktyczne i poręczne. Zawiera 600 ml produktu.

Konsystencja i zapach: Jest to żel o jasno brązowym, nieco złotym odcieniu. Pachnie cudownie, dosyć intensywnie, słodko, orientalnie, według mnie ma coś z zapachu lizaków o smaku coca coli. Zapach tego żelu bardzo przypadł mi do gustu. :)


Działanie: Żel ma działanie myjące, odświeżające i orzeźwiające mimo tego słodkiego, orientalnego zapachu. :) Ładnie i szybko się pieni i faktycznie, tak jak obiecuje nam producent zostawia skórę nawilżoną. Chciałam, aby ta recenzja była rzetelna, dlatego poświęciłam się i nie używałam żadnego balsamu do ciała przez 4 dni. Moja skóra po zastosowaniu żelu w ogóle nie była przesuszona co było dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem. :)

Wady: Nie widzę żadnych wad. :)

Czy kupię ponownie? Tak, mam zamiar zabrać drugie opakowanie na wyjazd. :) Chciałabym również wypróbować innego zapachu z tej serii. :)


Mam nadzieję, że moja recenzja okaże się komuś przydatna. Naprawdę polecam Wam wypróbowanie tego żelu ponieważ cena jak za 600 ml produktu nie jest wygórowana, a jego działanie i zapach jest bardzo przyjemne i warte tego grzechu! Pozdrawiam, xoxo Monika :)

środa, 15 sierpnia 2012

Katarzyna Grochola: Zielone drzwi


Witam. :) Dzisiaj będzie książkowo. Ostatnia książka jaką przeczytałam to ''Zielone Drzwi'' Katarzyny Grocholi. Powiem Wam, że zrobiłam to przez przypadek i trochę z braku laku. Moja mama kupiła tę książkę dosyć dawno temu, a ona tylko leżała przez ten czas zakurzona, nikt jej nie chciał czytać. Aż w końcu ja podjęłam tą męską decyzję. :D No dobra, początek mojej historii z tą książką nie jest niesamowity, ale takie właśnie było moje podejście, z góry dosyć sceptyczne. ;)


Książka jest o życiu Katarzyny Grocholi. A życie jest różne i w każdym życiu pojawiają się momenty radosne, szczęśliwe, smutne, wzruszające i sami wiecie jak to jest. No i taka jest też ta książka. ;) Mimo wszystko napisana bardzo lekkim piórem i łatwo, przyjemnie się ją czyta.


Jest to również książka o pozorach, o tym, że nie wszystko jest takie, na jakie wygląda. Moim zdaniem jest tu zawarta święta prawda. My ludzie zbyt często o tym zapominamy.


A przede wszystkim jest to książka o tym, że najlepsze scenariusze pisze życie. I tym optymistycznym akcentem zakończę tę recenzję, bo i książka sama w sobie była dosyć optymistyczna.


Czytaliście kiedyś coś Katarzyny Grocholi? Lubicie czytać w ogóle? Pozdrawiam, Monika :)

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

naturalny peeling domowej roboty


Hello piękności. :) Dzisiaj post, który mogę wrzucić zarówno do zakładki pielęgnacja jak i od kuchni. :) Mianowicie będzie on o moim ulubionym peelingu do ciała na bazie cukru. Jeżeli nigdy nie próbowałyście peelingu domowej roboty, naprawdę nie wiem na co czekacie! Efekt po jest niesamowity! Sama czynność peelingowania skóry jest bardzo odprężająca i możemy poczuć się jak w naszym własnym, domowym SPA. :) Wszystko czego potrzebujemy do szczęścia znajdziemy w kuchni! :)


Podstawowym składnikiem, na którym będzie opierać się reszta jest cukier ( 1 szklanka cukru mi wystarcza na całe ciało ). Biały cukier jeśli potrzebujemy i lubimy mocne ścieranie, lub cukier trzcinowy jeśli jesteśmy zwolennikami delikatniejszego ścierania starego naskórka.

Oliwa z oliwek ( 2 łyżki ): zawiera witaminę E i F, działa kojąco na skórę, likwiduje szorstkość skóry, nawilża, pobudza krążenie krwi, dzięki czemu skóra staje się bardziej odżywiona i gładsza.

Naturalny miód ( 2 łyżki ) ma właściwości nawilżające, zmiękczające i regenerujące skórę.

Kakao ( 2 łyżki ) ma właściwości regenerujące, pobudza metabolizm komórkowy, działa odprężająco i podnosi poziom endorfin w organizmie, dzięki zapachowi, który podczas peelingowania unosi się w całej łazience. :)


Całość należy dokładnie wymieszać co zajmuje nam dosłownie chwilkę. Jeżeli na siłę miałabym się doszukać jakichś wad to należy spodziewać się nieco brudnej i śliskiej wanny lub brodziku w prysznicu, jednak szybko i bez problemu można to wyczyścić. :)


Stosujecie naturalne peelingi domowej roboty? Jeśli tak to jakie są Wasze przepisy? Dajcie znać, ja chętnie spróbuję czegoś nowego. :) A jeżeli nigdy nie próbowałyście peelingu tego typu, to ja bardzo Was zachęcam i gwarantuje wspaniały efekt! :D Dziękuję za odwiedziny mojego bloga! Pozdrawiam, xoxo Monika :)

sobota, 11 sierpnia 2012

Haul: zakupy z biedronki

Witam. :) Dzisiaj przy okazji spożywczych zakupów w biedronce popełniłam również te kosmetyczne, książkowe i gadżetowe. :D Poziom endorfin podniesiony. ^^ A efekty poniżej... :)

 Żele pod prysznic: BeBeauty o zapachu pomarańczy, jest jednym z moich ulubionych oraz nowość Mariella Rossi o zapachu Safari, czas pokaże czy jest warty grzechu. :)

Sól do kąpieli BeBeauty miód & mleko, mam zamiar przeznaczyć ją dla moich stópek. :)

Maseczki AA odżywcza i nawilżająca, nigdy ich nie miałam, o ile pamięć mnie nie myli. Mam nadzieję, że się sprawdzą. ;)

Książka Stephen King: ''Desperacja'', wzięłam ją w ciemno, ale jestem pozytywnie nastawiona ponieważ Stephen King jest autorem książki ''Zielona mila'', na podstawie której powstał film i większość z Was na pewno go widziała. :)


Naklejki dekoracyjne, dorwane na ''dziale'' dziecięcym. ^^ Może to trochę infantylne, ale czyż one nie są urocze? :D Zaraz sobie przykleję któregoś na telefon i laptopa. =^.^=

  
To tyle jeśli chodzi o dzisiejsze zakupy. :) Widziałam w biedronce szafę z kosmetykami Bell, ale był tam straszny bałagan i wszystko poprzebierane. Dałam sobie z tym spokój. :) Życzę Wam udanego weekendu. Pozdrawiam! xoxo Monika