środa, 31 października 2012

Halloween!


Dzisiaj Halloween! Kto lubi to święto, a kto za nim nie przepada? Ja uwielbiam ten mroczny, jesienny klimat, jest niepowtarzalny! Żałuję, że moja rodzinka nie przykłada do tego dnia większej wagi, nie stroimy domu kilka dni wcześniej itp. Gdy będę mieć w końcu swoje gniazdko na pewno będę tworzyć w nim Halloweenową atmosferę w odpowiednim czasie. Chciałabym wrócić do lat wczesnej młodości i chodzić w strasznym przebraniu od domu do domu mówiąc ''Cukierek albo psikus!''. Wyobrażam sobie ile dzieciaki mają przy tym frajdy. ;) Dziś ze względu na moje 21 lat i dietę bez słodyczy już mi trochę nie wypada. :D A szkoda.

Tymi ciasteczkami zajadałam się na Halloween rok temu. Swoim wyglądem zrobiły furrorę! :D

Krrrwawe paluszki... ;)

A tutaj ja z moją siostrą dzisiaj. :D


Dajcie znać jak Wy spędzacie ten dzień! Pozdrawiam Was :) xoxo Monika

poniedziałek, 29 października 2012

ciepłe swetry zagościły w mojej szafie

Hej! :) Za oknem mamy pierwszy śnieg, a ja przygarnęłam do swojej szafy pierwsze zimowe swetry.

Pierwszy z nich to bardzo milutki w dotyku, dosyć krótki, oversizowy swetr w bordowo czerwonym kolorze. Kupiłam go w lokalnym małym butiku z ubraniami. :)

Urzekło mnie złote serduszko w centrum. Myślę, że są to idealne kolory na zimę. :D

 Kolejna nowość w mojej szafie to swetro-tuniko-sukienka. Jest to bardzo cieplutki, długi sweter, który sięga aż do ud. Idealny na mroźne dni! :) Wyczaiłam go w SH za 20 zł. Może nie jest to jakaś super atrakcyjna cena, ale sweter jest jak nowy, a gdy pomyślę że za taki sam w sieciówce musiałabym wydać ponad 100 zł to uważam, że jest to dobra cena. :)

Nie widać tego na zdjęciu w oddali, ale sweter na całej długości jest przeplatany mieniącymi się nitkami. A ja uwielbiam być taka bling bling! :D

A to już ostatnia rzecz, zdecydowanie cieńszy od pozostałych sweterek oversizeovy z dużym nadrukiem z przodu. Nie podkreśla on ładnie sylwetki, przez to że jest taki luźny, ale idealnie sprawdzi się na bardziej leniwe dni. :)

Tak się prezentuje nadruk z bliska. ;)


A jak tam Wasze przygotowanie szaf na zimę? Ja myślę, że jestem w miarę gotowa. Przydałaby mi się jeszcze jakaś kurtka zimowa, ale od biedy mam w czym chodzić i chyba zaczekam na poświąteczne przeceny. :) Pozdrawiam! xoxo Monika

niedziela, 28 października 2012

pierwszy śnieg! :)

Hej! Co u Was? Tak samo biało jak u mnie? Dzisiaj rano tuż po przebudzeniu zaskoczył mnie miły, biały widok za oknem. Wszędzie śnieg! Od razu po śniadaniu wybrałam się do ogrodu z aparatem. Piękną zimę mamy tej jesieni hihi. :) Do pełni szczęścia brakuje mi tylko błękitnego nieba, ale mimo to uwielbiam takie dni. Dzisiaj mam w planach zaszyć się pod ciepłym kocykiem z kubkiem gorącej herbaty w ręku i przy zapalonym kominku. Poniżej fotorelacja z zaśnieżonego ogrodu. :)



 Jak widzicie brzoza nawet nie zdążyła zrzucić swoich liści, a tu taka niespodzianka. :)

 Troszkę mi żal tego zmarzniętego kwiatu.


 A tutaj zagubiony w akcji szuka schronienia przed zimnem. :)

 Aż chciałoby się przyozdobić te choinki lampkami! Ale na to jeszcze przyjdzie czas. :P

Wszystkim życzę pięknej, ciepłej niedzieli mimo tych zimnych dni, które do nas przyszły! xoxo Monika :)

piątek, 26 października 2012

so sweet blog award + moje ulubione blogi

Hej! :) Jakiś czas temu dostałam wyróżnienie od dziewczyn z blogów poradnikbezradnik.blogspot.com i anikowa101.blogspot.com w postaci słodkiej babeczki. :) Jeszcze raz dziękuję!


Uwielbiam czytać blogi, relaksuję się przy tym i stało się to już moją codzienną rutyną. Moimi ulubionymi blogami są oczywiście te, które obserwuję. :) Dziewczyny, wszystkie jesteście po prostu wspaniałe i wiele mogę się od Was dowiedzieć i nauczyć. <3 Bardzo lubię zaglądać również na blogi zagraniczne, szczególnie skandynawskie i chciałabym je dzisiaj wyróżnić i podarować słodką babeczkę, mimo że nie będą nawet tego świadome. :) Nie wiem czy blogi, które Wam dzisiaj przedstawię są popularne w Polsce, ale może ktoś z Was o nich nie wiedział i odkryje dzięki mnie swój kolejny ulubiony blog!


Uwielbiam tę dziewczynę za jej nietypową urodę oraz za to jak proste i nieskomplikowane wykonuje makijaże, które są przepiękne! Moim zdaniem jest to wielka sztuka. :) Blog jest pisany w języku szwedzkim i angielskim, co również jest dużym plusem. :)



Blog jest pisany przez 22 letnią szwedkę, według mnie należy on do kategorii tych typowo lifestyle' owych. :) Dużo pięknych zdjęć z życia codziennego, które potrafią zainspirować.



Tym razem blog norweski, pisany o życiu codziennym. Autorka ma śliczne piegi na buzi. :)



Blog Erici z Norwegii. Oh co ja bym dała, aby mieć tak piękne włosy jak ona...! Po prostu cudo. :) Na blogu znajdziemy ootd, życie codzienne i przede wszystkim piękne zdjęcia, które inspirują! :)




Kolejna śliczna dziewczyna z Norwegii. Uwielbiam skandynawską urodę! :)



Blog nastolatki mieszkającej w Norwegii. Taki o wszystkim, dużo ootd i pięknych zdjęć. :)


Mimo że niewiele rozumiem przeglądają powyższe blogi, są one dla mnie inspiracją i lubię często do nich wracać. :) A co Wy cenicie najbardziej w blogach? :) Pozdrawiam ciepło, xoxo Monika

niedziela, 21 października 2012

jesienne ciasto śliwkowe przepis

Hej! Dzisiaj będzie post typowo od kuchni. Uwielbiam ciasta, a Wy? Jednym z moich ulubionych ciast jest śliwkowe. Mniamiii. <3 Jako że śliwki to owoce jesienne, teraz mamy idealną porę na to, aby przy okazji chłodnych i coraz bardziej mrocznych podwieczorków spałaszować sobie kawałeczek pysznego, owocowego ciasta. :) Jeżeli mielibyście ochotę na to ciasto i jesteście ciekawe mojego przepisu, zapraszam dalej do czytania. :) Pragnę jeszcze zaznaczyć, że składniki podane niżej są na dużą blachę ciasta. :) Jako że familię mam liczną zawsze trzeba piec hurtowo, a i tak ciasto zmyka w mgnieniu oka. :D

Potrzebny nam będzie jeden kilogram śliwek. Śliwki należy wypestkować i pokroić najlepiej na ćwiartki.

Zasypujemy śliwki cukrem i cynamonem, wszystko na oko i mieszamy. Odkładamy zasypane śliwki na około 1 h żeby sobie tak poleżały.

*4 jajka albo 5 małych jajek
*3/4 kostki masła
*2 łyżki śmietany
*1 szklanka cukru
*2,5 do 3 szklanek mąki w zależności jak ciasto się klei
*2 łyżeczki proszku do pieczenia
piec nastawić na 200 stopni, piec 50 minut

 Po wymieszaniu wyżej wymienionych składników powstaje nam ciasto, które odkładamy na pół godziny do lodówki.

Po upływie pół godziny, które ciasto spędziło w lodówce i około godziny moczenia się śliwek w cukrze i cynamonie, rozkładamy ciasto na blasze a następnie układamy na nim śliwki. Na samą górę możemy położyć posypkę.

Przepis na posypkę:

*pół kostki masła
*pól szklanki mąki
*pół szklanki cukru pudru
*saszetka cukru waniliowego

Mieszamy aż do uzyskania jednolitej masy, następnie układamy wedle upodobania na owocach. Po upieczeniu posypkę możemy posypać cukrem pudrem.

A tak prezentuje się kawałek ciasta po upieczeniu. Pyszności! :)


Lubicie piec ciasta? Jakie jest Waszym ulubionym? :D xoxo Monika

sobota, 13 października 2012

TAG: kocham jesień

Hello! Dzisiaj będzie TAG, którego wypatrzyłam na blogu hot-rain i tak bardzo mi się spodobał, że postanowiłam również go zrobić. :-) Chyba nie jest to bardzo popularny TAG, gdyż widziałam go pierwszy raz. W każdym razie jeżeli macie ochotę na coś typowo jesiennego zapraszam dalej! :)






1. Ulubiony produkt do ust na jesień?

Miód! Uwielbiam tuż po peelingu moich ust nałożyć na nie warstwę miodu na 15 - 20 minut, szczególnie w tych chłodniejszych miesiącach.

2. Ulubiony jesienny lakier do paznokci?

Lakier PAESE o numerku 138. Jest on moim nowym odkryciem, ma piękny odcień jesiennych liści, wystarcza jedna warstwa, aby dobrze pokryć płytkę paznokcia, szybko schnie i ma bardzo dobrą trwałość. :)


3. Ulubiony jesienny napój?

Ciepła herbata z cytryną lub miodem. <3 Jesienią zawsze smakuje lepiej niż latem. :)


4. Ulubiony jesienny zapach/świeca/perfumy?

Jesienią otaczam się ciepłymi i nieco cięższymi zapachami. Odstawiam wszystko co świeże, cytrusowe lub morskie na lato w przyszłym roku. Uwielbiam zapalić wieczorem zapachową świeczkę, jesień to również czas odkurzenia mojego kominka. :)


 5. Ulubiony szal, chusta, etc?

Gdy mi zimno w szyję nie wybrzydzam, biorę wszystko! Poza tym nie mam ulubionej chusty czy szala. Staram się je dobierać do mojego całego stroju. :)


 6. Ulubiona zmiana w przyrodzie?

Piękne złote i czerwone liście na drzewach. Pojawiające się kasztany, żołędzie i grzyby!



7. Ulubiony horror, film o duchach, film na Halloween?

Bardzo nie lubię oglądać horrorów, wręcz nie mogę tego robić, gdyż kończy się to spaniem przy zapalonym świetle przez kolejny najbliższy tydzień. ;) Jedyne co mój umysł jest w stanie zaakceptować to duszek Kacper. ^^


8. Ulubiony jesienny owoc?

Uwielbiam śliwki, a jeszcze bardziej ciasto śliwkowe! Mniamiiiii! <3

  
9. Co najbardziej lubisz w jesieni?

Najbardziej lubię długie, chłodne wieczory pod ciepłym kocem z ulubioną książką i czymś ciepłym do picia! No chyba nikt nie powie, że tego nie lubi. :)

 ...kiedy nawet moje Mefilowe maleństwo też nie ma nic przeciwko takim wieczorom! ;-)


A tymczasem pozdrawiam Was jesiennie. :) Mam nadzieję, że TAG był dla Was przyjemny i też zechcecie go zrobić. Chętnie przeczytam! :) xoxo Monika

czwartek, 11 października 2012

film Ted reżyserii Seth MacFarlane


Wczoraj wieczorem razem z moją siostrą postanowiłyśmy się wybrać do kina. Jak zwykle po długich dyskusjach i sprzeczkach dotyczących tego na co chcemy iść padło na Teda. Tym razem to ja postawiłam na swoim. ;D


Tytułowy Ted jest pluszowym misiem, prezentem gwiazdkowym, którego otrzymał 8 letni John. Chłopiec zapragnął, aby jego miś ożył i jak to w filmach bywa jego życzenie zostało spełnione. :) John dorastał razem ze swoim najlepszym przyjacielem Tedem i ten towarzyszył mu również w dorosłym życiu. Jest to również film o historii miłosnej. Lori (największa miłość życia dorosłego już Johna) nie podoba się to, że jej partner nie potrafi dorosnąć i uważa, że miś Ted ma na niego zły wpływ. Stawia mu warunek dotyczący wyboru, albo ona albo Ted.

Jest to komedia o specyficznym poczuciu humoru, nieco wulgarnym i zabarwionym erotycznie. Film trwa 1 h 46 min na samym początku czułam się nieco znudzona, w środku akcja się bardziej rozwinęła, ku końcowi mnie wzruszył, aż w końcu wszystko skończyło się dobrze. Choć nie lubię szczególnie wyżej opisanego poczucia humoru, było kilka scen które mnie rozśmieszyły. ;-)

U siebie w domu mam dwa Tedy, a raczej Tadziki. :D Jeden należy do mnie, a drugi do mojej siostry. Obie dostałyśmy je na 18 urodziny i wciąż wiernie nam towarzyszą. Od wczoraj razem z siostrą żałujemy, że nie są żywe, choć to może i lepiej? ^^

A Wy co myślicie? Byliście na tym filmie, jest Wam obojętny czy może z góry go skreślacie? :) Moim zdaniem fajnie było zobaczyć, ale nie było to nic takiego WOW szczególnego. Pozdrawiam, xoxo Monika <3

niedziela, 7 października 2012

organizer na kosmetyki i przybory z Biedronki


Witajcie! Jestem już w Polsce i bardzo nie mogę się doczekać pięknej, złotej, polskiej jesieni! :) Bo póki co szaro, pochmurno i pada, pada, pada deszcz... :-c Ale nie o tym będzie dzisiejszy post. Gdy wróciłam czekały na mnie dwa cudowne organizery, które moja mama wyczaiła w Biedronce za bardzo przystępną cenę 7,99 zł! Zakochałam się w nich od pierwszego rozpakowania. <3 Jeśli szukacie czegoś podobnego, zmykajcie dziewczyny do swoich Biedronek ich szukać, bo naprawdę się opłaca. Organizery są wspaniałe!

 Ja mam dwa różne kształty organizerów. Oba są bardzo praktyczne! :)

Jeden jest w kwadratowym kształcie z jedną dużą kieszonką na jednym boku i dwoma małymi na dwóch bokach.

Drugi jest w kształcie sześcianu ma cztery kieszonki wewnątrz i z zewnątrz.

A tak wyglądają złożone. Wprost idealne na podróż, gdy nie mamy wiele miejsca w walizce! :) Złożony organizer zajmuje w przybliżeniu tyle miejsca jak dwie tabliczki czekolady. :)

Tak się prezentuje organizer w połowie wypełniony. Naprawdę wiele rzeczy można w nie zmieścić.


Widziałyście te organizery w Biedronce? Co o nich sądzicie? Macie jakieś inne sposoby na przechowywanie kosmetyków i przyborów? :) Życzę Wam pięknej niedzieli! xoxo Monika

czwartek, 4 października 2012

Eveline slim extreme 3D peeling - masaż pod prysznic antycellulit

Witajcie! Dzisiejszy post jest recenzją peelingu firmy Eveline. Uwielbiam peelingi i z przyjemnością stosuję je przynajmniej raz w tygodniu. Jeżeli jesteście ciekawe mojej opini na temat tego produktu, zapraszam dalej do czytania! :)




Cena: 12 zł

Opakowanie: Plastikowe opakowanie o pojemności 200 ml + 50 ml gratis. Otwór przez który wydobywa się produkt jest bardzo malutki, za każdym razem trzeba użyć trochę siły i się nagnieść żeby wydobyć z niego zawartość.

Konsystencja i zapach: Peeling w formie żelu, trochę jak galaretka z bardzo małymi, delikatnymi i białymi drobinkami i gdzie nie gdzie żelowymi, zielonymi kuleczkami. Łatwo się pieni. Zapach jest świeży, w moim odczuciu nieco morski.


Jak go stosuję: Przynajmniej raz w tygodniu na zwilżoną wcześniej skórę. Wcieram ten produkt i masuję skupiając się dłużej na każdej części ciała.

Działanie: Peeling myje skórę, wygładza ją, nie wysusza, ale również nie nawilża. Możliwe, że bardzo delikatnie ściera martwy naskórek. Jeżeli popracujemy z nim dłużej na skórze pozostaje przyjemne uczucie jak po masażu.

Wady: Ciężko określić ten produkt mianem peelingu. Według mnie jest to żel pod prysznic z delikatnymi drobinkami masującymi. Nie podoba mi się to, że muszę się trochę namęczyć, aby go wydobyć. Żeby uzyskać efekt gładkiej skóry, trzeba mu poświęcić więcej czasu, skupiając się na każdej partii ciała z osobna. Jego galaretkowa konsystencja nie rozprowadza się dobrze na skórze. Nie zauważyłam żadnego ujędrnienia i innych, które obiecuje producent na opakowaniu.

Czy kupię ponownie? Nieee. :-c Znam o wiele lepsze i za niższą cenę. :)

Miałyście kiedyś ten peeling? Co o nim myślicie? Macie podobne odczucia? Jeżeli nigdy go nie stosowałyście, ja Wam zdecydowanie odradzam. Na rynku jest wiele świetnych produktów, którymi możemy go zastąpić. ;) Pozdrawiam, xoxo Monika