czwartek, 11 października 2012

film Ted reżyserii Seth MacFarlane


Wczoraj wieczorem razem z moją siostrą postanowiłyśmy się wybrać do kina. Jak zwykle po długich dyskusjach i sprzeczkach dotyczących tego na co chcemy iść padło na Teda. Tym razem to ja postawiłam na swoim. ;D


Tytułowy Ted jest pluszowym misiem, prezentem gwiazdkowym, którego otrzymał 8 letni John. Chłopiec zapragnął, aby jego miś ożył i jak to w filmach bywa jego życzenie zostało spełnione. :) John dorastał razem ze swoim najlepszym przyjacielem Tedem i ten towarzyszył mu również w dorosłym życiu. Jest to również film o historii miłosnej. Lori (największa miłość życia dorosłego już Johna) nie podoba się to, że jej partner nie potrafi dorosnąć i uważa, że miś Ted ma na niego zły wpływ. Stawia mu warunek dotyczący wyboru, albo ona albo Ted.

Jest to komedia o specyficznym poczuciu humoru, nieco wulgarnym i zabarwionym erotycznie. Film trwa 1 h 46 min na samym początku czułam się nieco znudzona, w środku akcja się bardziej rozwinęła, ku końcowi mnie wzruszył, aż w końcu wszystko skończyło się dobrze. Choć nie lubię szczególnie wyżej opisanego poczucia humoru, było kilka scen które mnie rozśmieszyły. ;-)

U siebie w domu mam dwa Tedy, a raczej Tadziki. :D Jeden należy do mnie, a drugi do mojej siostry. Obie dostałyśmy je na 18 urodziny i wciąż wiernie nam towarzyszą. Od wczoraj razem z siostrą żałujemy, że nie są żywe, choć to może i lepiej? ^^

A Wy co myślicie? Byliście na tym filmie, jest Wam obojętny czy może z góry go skreślacie? :) Moim zdaniem fajnie było zobaczyć, ale nie było to nic takiego WOW szczególnego. Pozdrawiam, xoxo Monika <3