środa, 6 listopada 2013

haul listopad

Dzisiaj mamy dopiero szóstego listopada, a ja już zdążyłam poczynić dosyć poważne jak na mnie zakupy. ;) Niemniej jednak sprawiły mi one ogromną radość! Jeżeli jesteście ciekawi co wyszczupliło mój portfel, zapraszam dalej... :P


Skusiłam się na dwa zapachy Christina Aguilera Signature i Beyonce Midnight Heat oba są słodkie, zmysłowe, wprost idealne na tą porę roku! Ciągle je wącham i uśmiech sam pojawia się na mej twarzy, zakochałam się. ;) Oba były na fajnych promocjach i na początku zastanawiałam się, na który się zdecydować i po 10 minutach ciągłego zastanawiania, stwierdziłam, że najlepszym rozwiązaniem tej niefortunnej sytuacji będzie, gdy wezmę dwa! haha <3

Potrzebowałam żelu do mycia twarzy i zdecydowałam się na ten z Essence, tak z ciekawości, bo w Polsce zdaje się, że ich produkty do pielęgnacji nie są dostępne. Oby się sprawdził, bo jak nie... to będę zła. ;)

Tonik także mi się skończył, więc do pary wzięłam Essence, tonik z pudrem i faktycznie lata tam jakiś biały proszek, nie wiem co to będzie za cudo, zobaczymy! :)

Musiałam kupić zwykły, nawilżający krem do twarzy, bo ten który mam obecnie z Alterry kompletnie się u mnie nie sprawdził, wysusza mi buzię, zabrałam go mojej siostrze i jej też wysuszał. :(

Byłam w outlecie The Body Shop i w miarę po taniości skusiłam się na truskawkowy balsam do ciała, mmm pachnie obłędnie! To mój pierwszy kosmetyk z The Body Shop i gdyby nie to, że mnie poganiali to na pewno wyszłabym z czymś jeszcze. ;) Szkoda, że w Polsce nie ma outletów The Body Shop i innych marek kosmetycznych, a przynajmniej ja się z tym nie spotkałam. :(

 I na koniec zwykłe chusteczki do demakijażu z Lidla, mam nadzieję, że będą OK.

Jeżeli mieliście kiedykolwiek któryś z powyższych produktów, będzie mi miło jeżeli zechcecie podzielić się ze mną swoją opinią! xoxo Lejdish