wtorek, 4 grudnia 2012

Bielenda orzech & bursztyn brązujący mus do ciała ze złotą perłą

Hej! Dzisiaj przychodzę z recenzją brązującego musu do ciała od Bielendy, który całkiem przypadł mi do gustu. Jeśli chcecie poznać moją opinię na temat tego produktu, zapraszam dalej! :)


Cena: +/-14 zł

Opakowanie: Plastikowe, solidne, z odkręcanym wieczkiem, dzięki czemu produkt możemy zużyć do końca i nie trzeba się bawić w rozcinanie i kombinowanie. Opakowanie ma pojemność 200 ml co jest dla mnie plusem, ponieważ możemy go zużyć do końca zanim nam się znudzi. :)

Konsystencja i zapach: Produkt ma konsystencje lekkiego musu/masła o kremowym kolorze. Zapach jest dosyć specyficzny, nieokreślony, trochę wyczuwam jakieś orzechy, ale czy nazwałabym to zapachem orzechów, gdyby nie było to napisane na opakowaniu? Niekoniecznie. ;) Jednak najistotniejsze jest to, że mus nie pachnie typowym samoopalaczem.

  
Jak go stosuję: Używam go każdego dnia, raz dziennie.

Działanie: Mus przy regularnym stosowaniu nadaje naszej skórze piękną, subtelną opaleniznę, bez smug. Na skórze można dostrzec gdzie nie gdzie delikatne, złote drobinki, które mienią się w świetle. Osobiście bardzo lubię ten efekt, gdyż nie jest on nachalny, a jednak coś migocze. Dodatkowo produkt ten nawilża i sprawia że nasza skóra jest gładka i bardzo przyjemna w dotyku, wygląda promiennie i zdrowo. Mus rozprowadza się na skórze dosyć łatwo i nie trzeba długo czekać, aż się wchłonie.

Wady: Wadą może być ten specyficzny zapach, który dla mojego nosa nie jest ani przyjemny ani nieprzyjemny. Mus nie daje natychmiastowego efektu opalenizny tak jak typowe samoopalacze. Musimy być systematyczne w jego stosowaniu.
  
Czy kupię ponownie? Dlaczego nie? Polubiliśmy się. :) Myślę, że jest idealny na jesienno/zimową porę roku choć wiosną i latem też chętnie bym po niego sięgała. Jak do tej pory jest to mój ulubiony produkt samoopalający, wcześniej nigdy jakoś nie byłam ich fanką ze względu na okropny zapach. :)

Używacie samoopalaczy w okresie jesienno/zimowym? Macie jakiś ulubieńców w tej dziedzinie? A może miałyście okazję stosować ten mus? Dajcie znać co myślicie! Pozdrawiam, xoxo Monika :)

12 komentarzy:

  1. o, to fajnie, że nie jedzie samoopalaczem :) nie lubię tego specyficznego zapachu, muszę go w końcu otworzyć i wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nie uzywam samoopalaczy wogóle ;)

    Zapraszam do mnie na konkurs, do wygrania bon do sklepu (H&M, C&A, New Yorker czy Reserved) Zgłoszenia do 13 grudnia ! :)
    fashion-style-viola.blogspot.com/2012/11/konkurs-wygraj-bon-na-zakupy.html

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawe, ciekawe .. chyba przejdę się go kupić :)
    zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z kremów brązujących bardzo lubię kolastynę ;) a ten mus czeka grzecznie w moim kosmetycznym pudle ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie używam takich produktów, ale dobrze, że nie jest typowym samoopalaczem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi zachęcająco:) ja nie stosuję samoopalaczy

    OdpowiedzUsuń
  7. nie przepadam za samoopalaczami, mają ten specyficzny smrodzik

    OdpowiedzUsuń
  8. ja używam teraz kremu brązującego od Lirene, ale ten w przyszłości chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też go używałam i byłam zadowolona:) Rzeczywiscie daję efekt subtelnej opalenizny już po 4-5 dniach:) Napewno do niego wrócę:)

    P.S Zapraszam do mnie na rozdanie!

    OdpowiedzUsuń
  10. I nie pozostawia żadnych smug? Nie przepadam za samoopalaczami, zazwyczaj jedynie opalam się za pomocą słońca :) Ale plus, że nie jest to typowy samoopalacz, a jedynie balsam brązujący :) Może kiedyś z braku laku się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. odpowiedź na tamto pytanie xd :
    Kot Perski Szynszylowy Srebrzysty ♥

    OdpowiedzUsuń