czwartek, 22 października 2015

dzień wolny

W końcu po długich 12 dniach ciężkiej pracy doczekałam się wolnego. Moja mama miała wczoraj urodziny - wszystkiego najlepszego Mamo! <3 Byłam też na mieście w przytulnej kawiarence i nawet zjadłam kawałek ciasta czekoladowego, choć o wiele bardziej cieszyłoby mnie zjedzenie tego od mamy, w towarzystwie reszty mojej rodzinki. Pogoda deszczowa jak na Norwegię przystało. Na dzisiejszy obiad stworzyłam lasagne, dawno nie gościła u mnie na stole. Jutro i kolejne 3 dni czeka mnie dzień w pracy, a ja tej bezsennej nocy piszę notkę na bloga. Już dawno nic tutaj się nie działo. Odliczam dni do wyjazdu do Polski, zostało jeszcze tylko 40!
 
 
 
A co tam u Was... O ile ktokolwiek tu zagląda? :)

wtorek, 19 maja 2015

17 maj w Norwegii

Wybrałam się wczoraj do centrum Stavanger, aby zobaczyć pochód z okazji 17 maja, dnia konstytucji. Jest to jeden z najważniejszych dni w Norwegii i zarazem jeden z moich ulubionych w tym kraju. Norwedzy bardzo hucznie i radośnie obchodzą dzień 17 maja, aż miło patrzeć i ciepło się robi na sercu. Ludzie śpiewają, wykrzykują hipp hipp hurra, życzą sobie wszystkiego najlepszego, cieszą się i jedzą dobre jedzenie. Jest to jedyny dzień, w którym można spotkać taki tłum ludzi w centrum Stavanger. Było to coś nadzwyczajnego, tym bardziej, że Norwegowie przebierają się na tę okazje w regionalne stroje zwane bunad.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
Z początku pogoda nie zbyt dopisywała, a ja chcąc zaznać wiosny stałam w deszczu w cienkiej kurtce bez kaptura, jedząc sobie lody. Na szczęście po niedługim czasie wyszło piękne słońce, o które chyba wszyscy prosili. :) Ja akurat trafiłam na pochód russ, dla których jest to równie ważny dzień. Russ to absolwenci szkoły średniej, a 17 maj jest zakończeniem ich 13 letniej nauki. Bardzo lubię ten dzień, mimo że nie jestem Norweżką. Lubię, kiedy ludzie się jednoczą. :)

czwartek, 14 maja 2015

poranek

Obudziłam się dzisiaj dość wcześnie. Schodząc po schodach w kierunku łazienki, zauważyłam za oknem futrzastego sąsiada, który wylegiwał się na dachu. Niestety nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji się poznać. Uwielbiam koty, więc wpatrywałam się w niego przez chwilę, kiedy wreszcie on również mnie zauważył. Zaprzyjaźniliśmy się z łatwością. Jest to norweski kot leśny, można je spotkać tutaj na każdym kroku, są piękne. To małe istnienie uczyniło mój poranek lepszym, :) Dawno nie pisałam na blogu, ale chciałabym wrócić i pomyślałam, że taki lekki post o niby niczym, na początek będzie jak znalazł. Jak widać na zdjęciu maj w Norwegii nie rozpieszcza nas wspaniałą pogodą.
 
 
 
 
 
 
 
Do szybkiego następnego... :)
xoxo Lejdish