poniedziałek, 13 stycznia 2014

Jak go nie kochać? Mój kot...

Nie tak dawno wybrałam się na poszukiwanie butów zimowych, które dobrze spisywałyby się na chłodnej skandynawskiej ziemi. O dziwo znalazłam je dosyć szybko, od razu wpadły mi w oko i była to swego rodzaju miłość od pierwszego wejrzenia. Buty zapakowane były w duże pudło, które natychmiast przypadło do gustu mojemu kotu Mefilowi. I tak oto pudło jest z nami do dzisiaj, a Mefilek wprost je uwielbia! To niesamowite ile karton może wywołać uśmiechu na moich ustach i ile może dać szczęścia mojemu maleństwu. Od paru dni śpię z kartonem w łóżku, a w kartonie śpi mój kot. :D











Od tych wygibasów aż się Mefilowi ucha powyginały. :) I jak go nie kochać?

Bal karnawałowy

Wczorajszy wieczór spędziłam na balu karnawałowym razem z moją familią. :) Było dużo jedzonka, była orkiestra, mnóstwo ludzi, była loteria, z której zebrane pieniądze były przeznaczone na cel charytatywny. Na loterii kupiłam dwa losy i udało mi się wygrać z jednego losu pudełko ciasteczek, a z drugiego bon do salonu kosmetycznego o wartości 50 zł. Także super, bardzo mnie to ucieszyło i na pewno wykorzystam w najbliższym czasie! :) Fajnie było potańczyć, oderwać się od codzienności i spędzić czas z najbliższymi trochę inaczej niż zazwyczaj. Jak zwykle przed wielkim wyjściem w moim domu było ogromne zamieszanie i kompletny chaos, wszyscy panikowali, że nie zdążymy na czas (wszyscy, czyli ja najbardziej :D). Największą klapą tego wieczoru okazały się moje paznokcie. :( Zabrałam się za malowanie jakieś 2 godziny przed wyjściem (tak wiem zły pomysł) już miałam wrażenie, że są suche, wsadziłam je nawet do lampy UV, gdyż moja siostra poradziła mi, że w ten sposób szybciej wyschną, ale ubranie rajstop zweryfikowało wszystko i nic nie wyszło z pięknie pomalowanych na czerwono paznokci. Ale to już nieważne! :) Mam nauczkę, aby malować paznokcie dzień wcześniej przed wielkim wyjściem! :D Drugą kwestią jest to, że wykonałam chyba najszybszy makijaż wieczorowy w swoim życiu, malowanie zajęło mi może 10 minut. :D Tak jak poradziłyście mi pod ostatnim postem, zrobiłam przydymione oko + czerwona szminka. Ale co tam perfekcyjny makijaż i brak sztucznych rzęs, co tam paznokcie, liczyła się tylko dobra zabawa! Wytańczyłam się za wszystkie czasy, a dzisiaj ból stóp wciąż daje się we znaki. ;)
















Zastanawiam się od pewnego czasu co zrobić z moim blogiem, bardzo chciałabym pisać i pamiętam jak wiele radości kiedyś mi to sprawiało. Ten wpis jest tym z rodzaju kartki z mojego pamiętnika, na pewno za jakiś czas z chęcią do niego powrócę i miło będzie mi znowu wspominać ten dzień. Pomyślałam, że będę pisać o czymkolwiek, co przynosi mi radość i nie będę szufladkować mojego bloga jakkolwiek.

Miłego karnawału! Bawmy się, bo życie jest tylko jedno! Przynajmniej w tym świecie... :)