czwartek, 8 listopada 2012

moje zdobycze z second handu

Hej! Jakiś czas temu wybrałam się do największego ciucholandu w moim mieście, aby sprawdzić czy rzeczywiście można znaleźć w tego typu miejscach wyjątkowe perełki. Spędziłam tam niemal 2 h, przymierzyłam mnóstwo ubrań i wróciłam do domu zadowolona z trzema bardzo fajnymi ciuszkami. :)

Pierwszą rzeczą jaką upolowałam jest koszula firmy GAP. Jest z bardzo miłego materiału, jakby jeansowego, ale to jednak nie jeans. Świetnie układa się na sylwetce, ale ma jeden mankament, którego niestety nie zauważyłam w źle oświetlonej przymierzalni. 

Dwie dziury z przodu. :-/ Co prawda nie są duże, ale widoczne jakby się uważniej przypatrzeć. Czy ktoś z Was ma pomysł jak je ukryć i co z tym zrobić? Koszula jest świetna, ale nie mogę wyjść w podziurawionej do ludzi. :( Liczę na Waszą pomoc i kreatywne pomysły!

Kolejną rzeczą jest koszula firmy Marks&Spencer. O ile na zdjęciu prezentuje się nijak, po nałożeniu na sylwetkę odgrywa główną rolę. Bardzo mi się spodobała, właściwie od pierwszego wejrzenia. Myślę, że do zwykłych jeansów będzie idealna. :)

Koszula mieni się na srebrno na całej długości. Chyba właśnie za to uwielbiam ją najbardziej. :)

Ostatnią rzeczą, którą wybrałam jest zwykły, zapinany na guziki sweterek firmy Janiour. Jest on w stylu ombre, cieniowany i przeplatany srebrną nitką na całej długości. Wygląda nieco kosmicznie, uwielbiam ten efekt. ;)

Sweterek na pewno będzie intensywnie użytkowany. :D

Chyba zacznę częściej odwiedzać second handy. Fakt, że potrzeba cierpliwości, aby znaleźć tam coś fajnego, ale myślę, że czasem warto. :) A co Wy o tym myślicie? Odwiedzacie miejsca tego typu czy wolicie ich unikać? Dajcie znać, jestem ciekawa. :) Pozdrawiam serdecznie! xoxo Monika