poniedziałek, 30 stycznia 2012

studniówkowo

Dzisiaj temat typowo na czasie, mianowicie studniówka. :) Oczywiście nie moja, gdyż już dawno mam ją za sobą (jakiś rok czasu). Mam na myśli studniówkę mojej siostry, która bardzo chciała znaleźć się u mnie na blogu, więc poniekąd spełniam jej życzenie. :)

Rzadko kiedy wychodzimy od fryzjera zadowolone jeżeli chodzi o różnego typu fryzury. Nie raz po przyjściu do domu zmieniamy albo burzymy je i czeszemy się od nowa po swojemu. Tak to niestety bywa. Wy też tak macie? ;) Jednak tym razem moja siostra wróciła bardzo zadowolona i w sumie jej się nie dziwie, gdyż fryzura jaką pani fryzjerka jej stworzyła była naprawdę ładna i wyglądała dokładnie tak jak moja siostra sobie tego zażyczyła. :)



Oczywiście makijaż zrobiłam jej ja, podobał się mojej sisterce z czego bardzo się cieszę. :) Jej impreza odbyła się w piątek, więc nie mamy jeszcze żadnych dobrych jakościowo zdjęć, ale dodam tutaj jedno tuż przed samym wyjściem.



A jak tam Wasze studniówki, jesteście już po czy wciąż czekacie na ten dzień? Dobrze się bawiłyście? Moja siostra wróciła z tej imprezy bardzo zadowolona. :) Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i przeczytanie tego posta. Serdecznie zapraszam do komentowania jak i obserwowania. xoxo tym razem Marta i Monika :)


niedziela, 29 stycznia 2012

Szwecja

Jakiś czas temu zasubskrybowałam na YouTube kanał pewnej uroczej dziewczyny :) agusiak747 -> (klik). Odwiedziłam również jej bloga -> (klik) i gdy dowiedziałam się z jej opisu, że mamy ze sobą tak wiele wspólnego, nie tylko zainteresowanie kosmetykami i urodą, ale także miłość do Szwecji, nie mogłam powstrzymać się, aby jej o tym nie napisać. I tak powstał pomysł, aby zrobić posty o naszej przygodzie z tym krajem! :)

Historia agusiak747 była dosyć wyjątkowa, gdyż zaczęła się od muzyki. Moja jest nieco bardziej zwyczajna. Wszystko zaczęło się około 1,5 roku temu, gdy wyjechałam do Szwecji na 2 tygodnie, aby odwiedzić mojego znajomego, który mieszka tam od kilku lat na stałe. Nie spodziewałam się wtedy, że to miejsce tak bardzo zawróci mi w głowie. :) Mieszkałam wówczas na małej wyspie, bardzo blisko stolicy Szwecji. Wymiary wyspy to około 500m x 300m i spokojnie można było ją obejść dookoła spacerem w 15 minut. Była to bardzo zielona i spokojna wyspa, z drewnianymi, typowo szwedzkimi domkami, zupełnie inna od zgiełku wielkiego miasta.

 


Wszyscy jej mieszkańcy dobrze się znali i lubili razem spędzać czas, integrując się, robiąc zabawy i imprezy na molo. Każdy musiał mieć swoją łódkę, aby dopłynąć kilka km do brzegu lądu. Niezwykłe było dla mnie to, że tuż obok tak dużego i wspaniałego miasta jakim jest Sztokholm, można mieszkać na małym odludziu, wśród wysokich drzew, mnóstwa roślinności i saren skubiących sobie trawę przed domem, gdy wyjrzymy przez okno. :)



Byłam tam w okresie letnim i pływanie łódką było bardzo przyjemne i orzeźwiające, pogoda naprawdę nam sprzyjała. Opływaliśmy dookoła inne wyspy, spędzaliśmy na nich czas, kąpaliśmy się w wodzie, łódką można było również dopłynąć do miejsa Gamla Stan, czyli starego miasta w Sztokholmie, w którym absolutnie się zakochałam. <3


Bardzo oczarowała mnie życzliwość Szwedów i ludzi innych narodowości mieszkających w Sztokholmie. Spotkały mnie tam niezwykłe przygody związane z życzliwością i chęcią pomocy tamtejszych ludzi, które myślę, że nigdy nie wydarzyłyby w Polsce. Bardzo miło to wspominam. Tak zaczęło się moje zainteresowanie tym krajem, pogłębianie wiedzy, czytanie, oglądanie i słuchanie wszystkiego co jest związane ze Szwecją. :)


Dzięki internetowi mam kontakt z paroma przemiłymi Szwedami, którzy dużo opowiadają mi o swoim kraju, a ja im o Polsce. :) Uwielbiam słuchać języka szwedzkiego jest taki melodyjny i piękny moim zdaniem! (dziękuję Adze za wspomnienie mi o szwedzkim zespole Kent - polecam wszystkim :) ) Moim marzeniem jest odwiedzić inne rejony Szwecji, szczególnie te północne i poznać bliżej ten kraj, nie tylko od strony turystki. :) Czuję się zafascynowana pod każdym względem, jak nigdy od długiego czasu i nic nie zapowiada się na to, aby miało mi przejść. :)



Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i przeczytanie posta. Może mamy tu więcej maniaków Szwecji? :) Specjalne pozdrowienia dla agusiak747. :) xoxo Monika



czwartek, 26 stycznia 2012

wibo your fantasy

Dzisiaj przedstawię wam lakier, którego wprost uwielbiam za kolor, jednak mam z nim również pewne problemy. Jest to lakier wibo z kolekcji your fantasy.




Nakładam dwie warstwy tego lakieru, a następnie, gdy paznokcie przeschną jedną warstę top coatu. O ile paznokcie wyglądają ładnie, gładko i lśniąco bez warstwy top coatu to po jego nałożeniu powstają jakieś dziwne bąbelki, grudki powietrza lub nie mam pojęcia co to jest(?) Drugą wadą tego lakieru jest to, że po niecałym jednym dniu mam odpryski na paznokciach. Co jest grane? :c To z pewnością nie jest wina top coatu, gdyż z innymi lakierami spisuje się bardzo dobrze, trzyma je na paznokciach do 5 dni i nie tworzy żadnych grudek.


 
Lakier ten kupiłam za około 5zł, inne lakiery z wibo to jedne z najlepszych jakie mam pod względem jakości. Niestety słyszałam, że kolekcja your fantasy nie grzeszy trwałością. A szkoda... Bo to taki piękny, niebieski kolor. Idealnie współgrał dzisiaj z moją niebieską koszulą i jeansami. Przepraszam za złą jakość, ale musiałam sobie radzić sama. Mam nadzieję, że następnym razem to się zmieni. :)


A czy Wy miałyście jakiś lakier z tej kolekcji? Sprawdził się u Was? Co o nich myślicie? Dziękuję za odwiedziny i serdecznie zapraszam do komentowania jak i obserwowania mojego bloga. :) xoxo Monika


wtorek, 24 stycznia 2012

Suddenly Madame Glamour

Chcę dzisiaj napisać o dość słynnym ostatnio perfumie Suddenly Madame Glamour, który jest tańszą wersją perfum Chanel Coco Mademoiselle. Suddenly 50ml możemy znaleźć w sklepach sieci Lidl i nie zapłacimy za niego więcej niż 18 zł. Natomiast Coco Mademoiselle 50ml to wydatek około 300zł.


O Suddenly dowiedziałam się z bloga nieesi25. Nie kojarzyłam wcześniej zapachu perfum Coco Mademoiselle, jednak skuszona bardzo pozytywnym postem nieesi popędziłam do Lidla i wzięłam dwa opakowania Suddenly. Będąc w sklepie sprawdziłam zapach z testera i jedyne co mogłam w tamtej chwili o nim powiedzieć to - specyficzny.


Gdyż jest to faktycznie zapach bardzo specyficzny i nie każdemu może przypaść do gustu, również przez to, że jest on dosyć ciężki. Kilka dni po tym, gdy kupiłam Suddenly z ciekawości wstąpiłam do Douglasa, aby powąchać Coco Mademoiselle i zapachy rzeczywiście są bardzo podobne, nie wiem czy byłabym w stanie je odróżnić. Suddenly ma bardzo dobrą trwałość, spokojnie utrzymuje się na mojej skórze i ubraniach przez pół dnia co jest dosyć wyjątkowe jak na perfum za 18 zł. Nie zawsze mam ochotę na ten zapach, przez tę jego specyficzność. Są dni gdzie pasuje jak ulał i są również takie kiedy ten zapach zwyczajnie mnie drażni. Poza tym jest on całkiem niewydajny, gdyż używam go rzadko, a mimo to zawartość buteleczki wygląda jakbym często po niego sięgała.

Myślę, że jest wprost idealnie stworzony dla osób, które uwielbiają zapach Coco Mademoiselle i na codzień szukają tańszego odpowiednika. Czy kupiłabym go gdybym nie wiedziała, że to tańsza wersja Chanel? Nie. :) A co wy o nim myślicie? A może dopiero zamierzacie go spróbować? Serdecznie zapraszam do komentowania jak i obserwowania mojego bloga. xoxo Monika :)

niedziela, 22 stycznia 2012

delikatny makijaż pt: dzień babci

Wczoraj z okazji dnia babci postanowiłam sobie zrobić jakiś makijaż żeby ładnie wyglądać dla moich babć. <3 Makijaż jest dosyć delikatny i myślę, że dobry na codzień, do szkoły, pracy. Bardzo dobrze się w nim czułam. :)

bez lampy
z lampą
 
bez lampy

z lampą

Myślę, że czarna kreseczka eyelinera mogłaby dodać makijażowi charakteru, jednak ja nie chciałam wczoraj szaleć. Równie łatwo można by zmienić ten makijaż z dziennego na wieczorowy. :) Co o nim myślicie? Dajcie znać. :) Serdecznie zapraszam do komentowania jak i obserwowania mojego bloga. xoxo Monika

piątek, 20 stycznia 2012

Co jest w mojej torebce?

Dzisiaj wpadłam na pomysł, aby pokazać Wam co znajduje się w mojej ,roboczej' torebce na codzień. Czyli co zwykle mam w niej od poniedziałku do piątku, gdy mam zajęcia na uczelni. Swoją drogą jak możecie zauważyć robię wszystko, aby tylko nie zacząć uczyć się na sesję (ten post jest tego dowodem) xD No ale nieważne... Przecież mam czas. :)


Tak wygląda moja ukochana torebka. Jest średniej wielkości i uwielbiam jej kolor ciemnej kości słoniowej. Zwykle na uczelni jestem 4-5 h dlatego nie zabieram ze sobą zbyt wielu rzeczy. Moja torebka w wersji weekendowej wygląda zupełnie inaczej, ale o tym może innym razem. :)


A oto co można w niej znaleźć:

1. Miętowe gumy orbit - bez nich nigdzie się nie ruszam.
2. Kubek z gorącą herbatą lub cokolwiek innego do picia.
3. Portfel z Mohito, bardzo go lubię. ;)
4. Parasolka na tę niepogodę.
5. Bez chusteczek ani rusz.
6. Telefon- moja trzecia dłoń. ;)
7. Mój notatnik na notatki rzecz jasna. :)
8. Długopisy i ołówek.
9. Pomadka ochronna i ta którą w danym dniu mam na ustach, lub błyszczyk.
10. Perfum.
11. Pendrive.

To wszystko. Tak jak pisałam, nie jest tego dużo. Zawsze staram się brać najpotrzebniejsze rzeczy. :) Mam nadzieję, że post Wam się podobał i zapraszam serdecznie do komentowania i obserwowania mojego bloga. :) xoxo Monika

czwartek, 19 stycznia 2012

Haul :)

Uwielbiam oglądać i czytać haule! To może wydawać się trochę głupie i puste, ale sprawia mi to przyjemność, a to chyba najważniejsze. ;) Już chyba taka nasza kobieca natura, że czasem lubimy poświęcać czas na miłe głupotki. Dlatego dzisiaj postanowiłam zrobić post o tym co kupiłam sobie w ciągu ostatnich dni i podzielić się z Wami moją małą radością. :)

 Kolczyki z Orsay przecenione na 10zł

Błyszczyk Manhattan water flash lipgloss numerek 56C. Uwielbiam błyszczyki z tej serii, to mój drugi. :)

Lakier z Inglota nr 51. Niestety zawiodłam się po raz kolejny, cena nijak ma się do jakości.

Baza pod cienie do powiek z HEAN, to mój pierwszy produkt tego typu, jestem podekscytowana i mam nadzieję, że się sprawdzi. :)
 Maseczki z Ziaji anty stresowa i oczyszczająca, będę je testować pierwszy raz.

Johnson's chusteczki do zmywania makijażu dla cery suchej, będę testować po raz pierwszy.

Micner Pharma kojący żel do cery wrażliwej, zobaczymy jak się u mnie sprawdzi.

Joanna z apteczki babuni balsam nawilżająco-regenerujący, kiedyś go stosowałam, ale zapomniałam o nim, skusiłam się ponownie czytając na jego temat dużo dobrych opinii. :)

Bourjois płyn micelarny do demakijażu, jest najlepszy! To już moje drugie opakowanie. :)

I coś dla moich stópek, o które należy dbać przez cały okrągły rok. :)


A czy wy miałyście do czynienia z powyższymi produktami? Co o nich myślicie? :) Serdecznie pozdrawiam i zachęcam do obserwowania i komentowania mojego bloga. :) xoxo Monika

niedziela, 15 stycznia 2012

zima

Zima na dobre przyszła chyba do każdej z nas. :) Byłam dzisiaj na dworze pobawić się z moimi psiakami, które zdają się uwielbiać śnieg. Ja lubię wszystkie pory roku i każdą z nich doceniam za coś wyjątkowego. Jednak jest jedna rzecz, której nie znoszę i bardzo mi dzisiaj przeszkadza- to szare niebo... Niestety. :( Dla mnie może być siarczysty mróz i śnieg, ale niebo musi być niebieskie wraz z widocznym słonkiem! W przeciwnym razie człowiek robi się ospały i nic się nie chcę. A gdy budzę się i za oknem widzę błękit nieba, wiem że to będzie dobry dzień. :) A Wy macie podobnie? Wrzucam kilka zimowych fotek z dzisiejszego dnia... :)











Your comments make me happy...! :)

czwartek, 12 stycznia 2012

pięlęgnacja ust

Dzisiaj chciałabym się wam pochwalić co dobrego stworzyłam dla moich ust w mniej niż 5 minut. :) A mianowicie peeling... Biały cukier, oliwa z oliwek i miód są niezastąpione! Wszystkie składniki w małych proporcjach dokładnie wymieszałam i przełożyłam do niewielkiego słoiczka po podkładzie. Peeling spokojnie starczy mi na kilka razy. :)


Taką mieszankę kładziemy grubą warstwą na usta i czekamy 10/15 min aż to co najlepsze odżywi je i nawilży. Następnie palcem lub bardzo miękką, przeznaczoną do tego szczoteczką do zębów masujemy usta przez jakąś chwilę. Drobinki cukru pomogą nam pozbyć się martwego naskórka, a miód z oliwą dostarczą nawilżenia. Efekt jest wspaniały!


Stosuję tą metodę w zależności od potrzeby moich ust, jednak wiadomo, że nie zawsze mamy czas i ochotę w ciągu dnia bawić się z peelingiem i chcemy poprawić wygląd ust w zaledwie kilka sekund, nakładając na nie balsam czy pomadkę ochronną. Oto co można znaleźć w mojej kosmetyczce...


Nivea lip care dobra do torebki, czy kieszeni w zimowe dni, bardzo podobna do wazeliny pod każdym względem.

Carmex mój ulubieniec, używam go wyłącznie w domu, ze względu na nie zbyt higieniczną aplikacje, pięknie nawilża usta.

H&M lip balm działanie podobne do carmexu, jednak bardzo tępo się rozprowadza.

BeBeauty balsam kupiony w Biedronce, niestety nie nawilża moich ust, ale również ich nie wysusza, daje efekt bezbarwnego błyszczyka.

Gdy tylko skończę choć jeden z wyżej wymienionych, mam zamiar kupić balsam Tisane, o którym tak często i dobrze mówicie. Jestem bardzo ciekawa czy jest tak dobry, aby mógł zastąpić mój ulubiony Carmex. :)


A czy wy dbacie jakoś szczególnie o wasze usta? Jakich produktów używacie? Znacie te, które wymieniłam? :) xoxo Monika

poniedziałek, 9 stycznia 2012

małe odkrycie simple beauty - opi

Chciałabym wam dzisiaj przedstawić lakier Simple Beauty 164, który bardzo kojarzy mi się z lakierem OPI Extra-va-vaganza z kolekcji Burlesque.



Nigdy nie miałam styczności z żadnym z lakierów OPI, są drogie i szczerze żal byłoby mi wydać tak dużo pieniędzy. Lakier z Simple Beauty kosztował mnie 3,90 zł i znalazłam go w zwykłej drogerii ''osiedlowej''.



Nie wiem czy wy też zauważyłyście to, że ostatnio panuje mały szał na lakiery brokatowe. Mają one swoje wady i zalety. Największym minusem jest zmywanie tego typu lakierów, bardzo tego nie lubię, ale za efekt jaki otrzymujemy można mu to wybaczyć. Jednak brokat to kwestia gustu, wiem, że nie każdy lubi świecidełka na paznokciach.


Brokatowy lakier z Simple Beauty trzyma się na moich paznokciach z powodzeniem do 5 dni. W zależności od światła brokat mieni się na różne kolory- żółty, niebieski, zielony, czerwony, srebrny czego niestety zdjęcie nie oddaje w pełni. Lubię ten lakier szczególnie teraz w tym karnawałowym okresie, kiedy możemy sobie pozwolić na bycie ,sroką' ze świecidełkami. :)


Czy miałyście kiedyś do czynienia z lakierami Simple Beauty? Jakie są wasze odczucia? Lubicie brokat na paznokciach? Serdecznie zachęcam do komentowania i obserwowania mojego bloga. :) xoxo Monika

niedziela, 8 stycznia 2012

The wonderful wizard of Oz - Czarnoksiężnik z krainy Oz

Ostatnio będąc w empiku zatrzymałam się przy dziale literatura obca. Mój wzrok przyciągnęła mała książeczka, dosyć cienka i myślę, że wszystkim dobrze znana powieść L. Franka Bauma Czarnoksiężnik z krainy Oz.



Po krótkim namyśle, wzięłam ją ze sobą. :) Książka jest napisana oczywiście w języku angielskim i jest to świetna sprawa jeżeli chodzi o doszlifowanie moich umiejętności językowych. Jak wiadomo jest ona zaliczana do klasyki światowej literatury dla dzieci. Ja mimo swoich 20 lat uwielbiam ją, ale to było do przewidzenia, gdyż dawno temu oglądałam film i także byłam nim oczarowana. Bardzo cenię książki, które potrafią dostarczyć mi małe oderwanie od rzeczywistości, to że czytam ją w oryginale jest kolejnym plusem. Wiem już teraz, że na pewno będę do niej wracać nie raz. :)


Postanowiłam sobie, że zadbam o swój angielski i będę czytać jeszcze więcej książek w tym języku, sprawia mi to bardzo dużą przyjemność. Dobrym sposobem jest również oglądanie filmów bez doublingu, ewentualnie tylko z napisami. Bardzo polecam tę formę spędzania czasu, wszystkim którzy chcieliby podreperować język obcy lub uwielbiają go tak samo jak ja. :)

A czy wy macie na codzień styczność z językiem obcym? Czytacie książki, oglądacie filmy w języku angielskim lub jakimkolwiek innym, ale nie ojczystym? Serdecznie zapraszam do komentowania i obserwowania mojego bloga. :) xoxo Monika